Posłuchaj 7. rozdział Reguły św. Benedykta – O pokorze Bracia, Pismo Święte woła do nas: Każdy kto się wywyższa, będzie… Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji. Nowe niższe ceny Płatność kartą Płatność przelewem Płatność kartą do 6 osób
Listen to this article Posoborowie zarzuca przedsoborowiu legalizm i prawnicze podejście. Właściwie to nie zarzut, ale kompletement. Skoro Kościół jest… Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji. Nowe niższe ceny Płatność kartą Płatność przelewem Płatność kartą do 6 osób
Szósty stopień pokory: jeśli mnich zadowala się wszystkim, co tanie i ostatnie, a cokolwiek mu zlecono czynić, uważa siebie [zawsze] za sługę złego i niegodnego powtarzając z Prorokiem: Byłem nierozumny i nie pojmowałem: byłem przed Tobą jak juczne zwierzę. Lecz ja na zawsze będę z Tobą (Ps 73 [72],22—23).
Chociaż w żadnej książeczce do nabożeństwa nie podano, który św. Bernard jest autorem tej modlitwy, to jednak przypuszczać należy, że ułożył ją najsławniejszy i najbardziej czczony z ponad 40 znanych świętych o tym imieniu – Bernard z Clairvaux (1090-1153).
To cnota, bez której nie sposób dostać się do Nieba. Czytajmy św. Bernarda. 12 Stopni Pokory wg. Św. Bernarda z Clairvaux . O pokorze. Bracia, Pismo Święte woła do nas: Każdy kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 14,11). Słowami tymi poucza nas, że wszelkie wynoszenie się jest rodzajem
Bernard sa jednoznačne postavil za Inocenta, ktorého uznával za legitimného pápeža i zakladateľ premonštrátov sv. Norbert a iné významné cirkevné osobnosti. Opát z Clairvaux si uvedomoval veľké nebezpečenstvo, ktoré hrozilo z rozkolu. Preto použil všetok svoj osobný vplyv a výrečnosť na to, aby dosiahol všeobecné
. Cysters, którego Maryja karmiła mlekiem Przedstawienie św. Bernarda z Clairvaux jako dorosłego mężczyzny spożywającego mleko tryskające z piersi Matki Bożej może szokować lub wzbudzać niesmak. Nie należy jednak postrzegać takiej sceny dosłownie, gdyż kryje się w niej wizja daru Bożego, jaki w szczególności ten Święty otrzymał, a była nim niebiańska elokwencja. Św. Bernard z Clairvaux, cysters żyjący na przełomie XI i XII wieku, wywodził się z burgundzkiej arystokracji. Przyszedł na świat na zamku Fontaines pod Dijon we Francji, a zmarł w założonym przez siebie klasztorze w Clairvaux. Ten wybitny teolog, kaznodzieja, filozof i pisarz założył ponadto 68 opactw i był opatem w Cîteaux. Pogarda dla zaszczytów, pochwała dla pokory Święty Bernard z Clairvaux słynął nie tylko z cnót, ale i z intelektualnych walorów. Dlatego wyobrażanemu zawsze w cysterskim habicie Świętemu przypisano też takie atrybuty jak księga i pióro pisarskie. Wskazują one na biegłość francuskiego Cystersa w teologii i filozofii, skutkującą licznymi dziełami teologicznymi, w tym ascetycznymi, takimi jak choćby traktaty „O łasce i wolnej woli”, „O stopniach pokory i pychy” oraz „Księga o miłowaniu Boga”, jak również listami, w tym do ówczesnego krakowskiego biskupa, i kazaniami. Ponadto św. Bernard z Clairvaux był twórcą reguły templariuszy, czyli Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona (od świątyni, po łacinie: templum, pochodzi ich nazwa), do którego zatwierdzenia bardzo się przyczynił. Co więcej, wykorzystując swoją wiedzę i zdolności nieugięcie bronił wiary katolickiej i papieskiego autorytetu, występując skutecznie przeciwko herezji Abelarda, którego następnie z powrotem przyjął na łono Kościoła. Symbolem nie tylko pokus, ale i herezji jest tutaj ujarzmiony przez Świętego smok lub skuty łańcuchem szatan. Francuski Cysters zasłynął również jako kaznodzieja, stąd w jego ikonografii pojawiają się rój pszczeli i ul. Talenty kaznodziejskie św. Bernarda z Clairvaux symbolizowała „miodopłynność”, dlatego owego Cystersa określano po łacinie: Doctor Mellifluus, czyli „Doktor Miodopłynny”, a określenie to stanowi także tytuł poświęconej Świętemu encykliki wydanej w 1953 roku przez papieża Piusa XII w 800. rocznicę śmierci wielkiego Cystersa, który ponadto angażował się w propagowanie krucjat oraz był ich zwolennikiem, między innymi wyprawy krzyżowej w 1148 roku, stąd jego kolejny atrybut: krzyż. Na zakonne przełożeństwo Świętego wskazują natomiast pastorał i krzyż opacki jako znaki jego opackiej władzy w Cîteaux i Clairvaux. Pomimo takich walorów, zdolności i możliwości św. Bernard z Clairvaux słynął również z wielkiej niechęci do wszelkich zaszczytów, a nawet z pogardy do nich, o czym świadczy atrybut, jakim są trzy infuły spoczywające u stóp tego Cystersa. Symbolizują one mianowicie trzykrotną odmowę przyjęcia przez niego godności biskupiej, a także mówią nam o jego wielkiej pokorze i skromności. Zakonnik pozdrowiony przez Maryję Proroczy sen matki św. Bernarda z Clairvaux przed jego narodzinami wskazywał, że Święty przywdzieje habit zakonu cystersów, wielkich czcicieli Maryi. We śnie matka Świętego ujrzała białego psa. Biel sierści sygnalizowała barwę cysterskiego habitu, a sam pies symbolizował charakteryzujące św. Bernarda posłuszeństwo i wierność. Zakonną drogę w uroczystość Bożego Narodzenia Świętemu „przepowiedziało” Dzieciątko, kiedy Święty był jeszcze dzieckiem. Mały Jezus miał zachęcić chłopca do poświęcenia się służbie Bożej. Odpowiadając pozytywnie na tę zachętę, św. Bernard z Clairvaux między innymi dzielnie i owocnie walczył z pokusami, słynąc także z cnoty, jaką jest czystość, dlatego w jego wizerunkach pojawia się biała lilia jako jej symbol. Potrafił też w inny sposób „zajść za skórę” szatanowi. Legenda mówi, że szatana, który zniszczył koło u Bernardowego powozu Święty ów zmusił do naprawienia szkody, dlatego i koło jest atrybutem przypisanym temu Świętemu. Nie brakuje również atrybutów określających bliżej pobożność św. Bernarda z Clairvaux. Wiemy, że ów Święty był wielkim czcicielem męki Pańskiej, stąd jego atrybutami są arma Christi, czyli jej narzędzia. Wiadomo też, że widok Chrystusowego krzyża wywoływał u Świętego łzy oraz że Cysters czule rozmawiał z ukrzyżowanym Zbawicielem, co przedstawił na barokowym obrazie Hiszpan Francisco de Ribalta. Wielką czcią, jak już wiadomo, św. Bernard z Clairvaux darzył także Matkę Bożą, dlatego jego kolejnymi atrybutami są wizja Maryi i różaniec. Do Matki Bożej przylgnął w wieku 17 lat, gdy stracił własną matkę. Od tego momentu aż do swej śmierci szerzył, gdzie tylko mógł, kult Maryi. Miał również w zwyczaju pozdrawianie każdego wizerunku maryjnego słowami: Ave Maria (Bądź pozdrowiona Maryjo), a według legendy pewnego razu usłyszał z ust Matki Bożej odpowiedź: Salve Bernardi (Witaj Bernardzie). Matkę Bożą towarzyszącą św. Bernardowi podczas pisania przez niego traktatu przedstawił na przykład XV - wieczny malarz Filippo Lippi. W Hiszpanii natomiast powstały wizerunki ukazujące Matkę Bożą, z której piersi spływa mleko wprost na usta św. Bernarda z Clairvaux. Zatytułowane są one: Lactatio Bernardi. Takie wizerunki wyszły w baroku spod pędzla między innymi Bartolomé P. Murilla i kobiety – malarki tamtego okresu Josefy de Óbidos. Mleko, którego krople spadają na usta Świętego, nie tylko obdarza francuskiego Cystersa niebiańską elokwencją, ale również przyczynia się do jego cudownego uzdrowienia. Cysters Bernard z Clairvaux nie czekał długo na swoją kanonizację. Został wyniesiony na ołtarze przez papieża Aleksandra III w 1174 roku (Święty zmarł w 1153 roku), natomiast Doktorem Kościoła ogłoszono św. Bernarda w 1830 roku. Święty ten jest patronem nie tylko zakonnej rodziny cysterskiej, Burgundii, Ligurii, Genui, Gibraltaru czy Pelplina, ale również pszczelarzy. Poza tym wzywa się tego Świętego podczas klęsk żywiołowych, sztormów i w godzinie śmierci. Tekst Justyna Sprutta
Dnia 20 sierpnia Zakon Cysterski przeżywa uroczystość Ojca naszego św. Bernarda z Claivaux. W naszej wspólnocie jest to podwójne święto, gdyż tego dnia swoje imieniny zakonne obchodzi o. Bernard Sieciarz. Z tej okazji chcemy złożyć o. Bernardowi najserdeczniejsze życzenia radości i pokoju oraz wielu łask Bożych w posłudze kapłańskiej i zakonnej, którą podejmuje każdego dnia. Niech przykłady życia świętych naszych założycieli i św. Bernarda z Clairvaux nieustannie pobudzają do jeszcze wierniejszego zaangażowania się w życie według rad ewangelicznych zaś Niepokalana Dziewica niech wyjedna Mu łaskę świętości. Św. Bernard urodził się w rycerskim rodzie burgundzkim, na zamku Fontaines pod Dijon (Francja) w 1090 r. Jego ojciec, Tescelin, należał do miejscowej arystokracji jako wasal księcia Burgundii. Jego matka (Aletta) była córką hrabiego Bernarda z Montbard. Jako chłopiec Bernard uczęszczał do szkoły prowadzonej przez kanoników diecezjalnych w St. Vorles, gdzie ojciec Bernarda miał swoją posiadłość. Ojciec marzył dla syna o karierze na dworze księcia Burgundii. W Boże Narodzenie Bernardowi miało się pojawić Dziecię Boże i zachęcać chłopca, aby poświęcił się służbie Bożej. Kiedy Bernard miał 17 lat (1107), umarła mu matka. Zwrócił się wówczas do Maryi, by mu zastąpiła matkę ziemską. Będzie to jeden z rysów charakterystycznych jego ducha: tkliwe nabożeństwo do Bożej Matki. Mając 22 lata wstąpił do surowego opactwa cystersów w Citeaux, pociągając za sobą trzydziestu towarzyszy młodości. Niedługo potem również jego ojciec wstąpił do tego opactwa. Żywoty Bernarda głoszą, że wśród niewiast powstała panika, iż nie będą miały mężów, bo wszystko, co było najszlachetniejsze, Bernard zabrał do pokuty, jakie Bernard zaczął sobie zadawać, tak dalece zrujnowały jego organizm, że był już bliski śmierci. Kiedy tylko poczuł się nieco lepiej, wraz z 12 towarzyszami został wysłany przez św. Stefana, opata, do założenia nowego opactwa w pobliżu Aube, w diecezji Langres, któremu Bernard od pięknej kotliny nadał nazwę Jasna Dolina (Clara Vallis – Clairvaux). Jako pierwszy opat tegoż klasztoru otrzymał święcenia kapłańskie. Miał wówczas 25 lat. W tym opactwie pozostał przez 38 lat jako opat. Stąd też rozpowszechniał dzieło św. Roberta (+ 1110) i św. Stefana (+ 1134) przez założenie 68 nowych opactw, toteż słusznie nadano mu tytuł współzałożyciela zakonu cystersów. Bernard nadał mu bowiem niebywały dotąd rozwój w całej Europie. Co więcej, oprócz nowych kandydatów w szeregi jego synów duchowych zaczęli się zaciągać także zwolennicy reformy z wielu opactw benedyktyńskich. Francisco Goya: Święty Bernard przyjęty do cystersów Bernard był nie tylko gorliwym opatem swojej rodziny zakonnej. Zasłynął także jako myśliciel, teolog i kontemplatyk. Umiał łączyć życie czynne z mistyką. Mając do dyspozycji na rozmowę z Bogiem tak mało czasu w ciągu dnia, poświęcał na nią długie godziny nocy. Założył około trzystu fundacji zakonnych, w tym także cysterską fundację w Jędrzejowie. Wywarł wpływ na życie Kościoła swej epoki. Był jedną z największych postaci XII wieku. Nazwano go „wyrocznią Europy”. Był obrońcą papieża Innocentego II. Położył kres schizmie Anakleta w Rzymie. Z polecenia Eugeniusza III ogłosił II krucjatę krzyżową. Napisał regułę templariuszy, zakonu powołanego w 1118 r. do ochrony pielgrzymów od napadów i stania na straży Grobu Chrystusa. Wyjednał także u papieża jej zatwierdzenie. Święty Bernard z Clairvaux – gorliwy czciciel Maryi Bernard bardzo żywo bronił czystości wiary. Wystąpił przeciwko tezom Abelarda, znanego dialektyka, bardzo awanturniczego i zbyt intelektualizującego prawdy wiary. Skłonił go do pojednania z zasłynął także swymi pismami. Jest ich wiele: od drobnych rozpraw teologicznych, poprzez utwory ascetyczne, kończąc na listach i kazaniach. Z traktatów najważniejsze to: O łasce i wolnej woli, O stopniach pokory i pychy, Księga o miłowaniu Boga, Pięć ksiąg do papieża Eugeniusza III. Z jego kazań najpiękniejsze to komentarze do Pieśni nad pieśniami (1136) i O Najświętszej Maryi Pannie. Wśród listów zachował się także list do biskupa wyróżniał się także nabożeństwem do Męki Pańskiej. Na widok krzyża zalewał się obfitymi łzami. Bracia zakonni widzieli nieraz, jak czule rozmawiał z Chrystusem ukrzyżowanym. Dla wyrażenia swojej miłości do NMP nie tylko pięknie o Niej pisał, ale często Ją pozdrawiał w Jej świętych wizerunkach. Powtarzał wówczas radośnie Ave, Maria! Legenda głosi, że raz z figury miała mu odpowiedzieć Matka Boża na to pozdrowienie słowami: Salve, Bernardzie! Ikonografia często przedstawia go w tej właśnie sytuacji. Nadzwyczajny dar wymowy zjednał mu tytuł „doktora miodopłynnego”. Święty Bernard z Clairvaux – czciciel Męki Pańskiej Zmarł w Clairvaux 20 sierpnia 1153 r. Do chwały świętych wyniósł go papież Aleksander III w 1174 roku. Doktorem Kościoła ogłosił Bernarda papież Pius VIII w 1830 roku. W osiemsetną rocznicę jego śmierci Pius XII w 1953 r. wydał ku czci św. Bernarda piękną encyklikę, zaczynającą się od słów Doktor miodopłynny. Bernard jest czczony jako patron cystersów, Burgundii, Ligurii, Genui, Gibraltaru, Pelplina, a także pszczelarzy; wzywany jako opiekun podczas klęsk żywiołowych, sztormów oraz w godzinie śmierci. W ikonografii Bernard przedstawiany jest w stroju cysterskim. Jego atrybutami są księga, krzyż opacki, krucyfiks; Matka Boża z Dzieciątkiem, narzędzia Męki Pańskiej, pióro pisarskie, różaniec, trzy infuły u stóp, rój pszczeli, ul.
W Regule przygotowanej dla Zakonu Cystersów pod punktem 7. Św. Bernard przygotował 12 stopni dziś ten cudowny poradnik, gdyż wielu z nas ma problem z byciem pokornym, bądź nie rozumie jak być pokornym. A to cnota, bez której ciężko dostać się do Nieba!12 Stopni Pokory wg. Św. Bernarda z ClairvauxO pokorzeBracia, Pismo Święte woła do nas: Każdy kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 14,11). Słowami tymi poucza nas, że wszelkie wynoszenie się jest rodzajem pychy. Jej to wystrzega się Prorok, który mówi: Moje serce nie pyszni się, Panie, i oczy moje nie patrzą wyniośle. Nie gonię za tym, co wielkie, albo dla mnie zbyt jest wysokie. Co by się jednak stało, gdybym nie myślał pokornie, gdybym wynosił moją duszę? Postąpiłbyś z moją duszą, jak z małym dzieckiem na łonie jego matki (Ps 130,2 Wlg.) więc, bracia, jeżeli chcemy osiągnąć szczyt wielkiej pokory i jeśli chcemy szybko dojść do tego wywyższenia w niebie, do którego dochodzi się przez uniżenie w życiu ziemskim, musimy wstępując do góry po stopniach naszych czynów wznieść ową drabinę, która ukazała się we śnie Jakubowi. Na niej to widział on zstępujących i wstępujących aniołów (Por. Rdz 28,12). Nie ulega wątpliwości, że to zstępowanie i wstępowanie oznacza po prostu, iż wynosząc się schodzimy w dół, wstępujemy natomiast ku górze przez drabina to nasze życie na świecie, które Pan podnosi ku niebu, gdy serce stanie się pokorne. Dwoma bocznymi żerdziami tej drabiny są, jak sądzimy, nasze ciało i dusza, a wzywająca nas łaska Boża umieściła w nich różne szczeble pokory i karności zakonnej, po których do góry pierwszym stopniu pokory mówimy wówczas, jeśli człowiek ma stale przed oczyma bojaźń Bożą i gorliwie się stara o niej nie zapominać. Zawsze pamięta o wszystkim, co Bóg nakazuje, i ustawicznie w sercu swoim rozważa zarówno ogień piekielny palący tych, którzy Bogiem wzgardzili, jak i życie wieczne przygotowane dla tych, którzy Boga się boją. Każdej zatem chwili wystrzega się błędów i grzechów popełnianych myślą, językiem, rękami, nogami, czy to wolą własną; a broni się przed pożądaniami ciała. Człowiek powinien być przekonany, że Bóg z nieba patrzy nań zawsze i o każdej porze, a także, iż czyny jego w każdym miejscu rozgrywają się przed oczami Bożymi, aniołowie zaś w każdej chwili donoszą o nich właśnie chce nas nauczyć Prorok, gdy ukazuje nam Boga zawsze obecnego w naszych myślach, mówiąc: Boże, co przenikasz serca i sumienia (Ps 7,19). A w innym miejscu: Myśli człowiecze są Panu znane (Ps 94 [93], 11). Gdzie indziej jeszcze: Z daleka myśli moje pojmujesz (Ps 139[138],3) i Myśl człowiecza będzie sławić Ciebie (Ps 75,11 Wlg). Pragnąc czuwać nad swymi przewrotnymi myślami, niechaj brat „użyteczny” powtarza zawsze w swoim sercu: Wtedy będę wobec Niego bez skazy i winy się ustrzegę (Ps 18[17],24).Czynić własną wolę zabrania nam Pismo Święte słowami: Powstrzymaj się od twoich pożądań (Syr 18,30). Podobnie też prosimy Boga w modlitwie, by Jego wola w nas się . Słusznie nas zatem uczą, byśmy nie czynili naszej woli. W ten sposób unikamy tego niebezpieczeństwa, o którym mówi Pismo Święte: Jest droga, co zdaje się słuszna, a w końcu prowadzi do śmierci (Prz 16,25). Lękamy się również tego, co zostało powiedziane o niedbałych: Zepsuci są i stali się wstrętni w swoich chęciach (Ps 52,2 Wlg).Co do pożądań ciała, to wierzymy, że Bóg jest zawsze przy nas obecny, gdyż Prorok mówi do Pana: Przed Tobą, Panie, wszelkie me pragnienie (Ps 38[37],10). Trzeba zatem wystrzegać się złych pożądań, gdyż śmierć stoi na progu rozkoszy. Dlatego też poucza nas Pismo Święte: Nie idź za twymi namiętnościami (Syr 18,30).Jeżeli więc oczy Pana dobrych i złych wypatrują (Prz 15,3) 27 i na synów ludzkich Pan spogląda z nieba, badając, czy jest wśród nich rozumny, który szuka Boga (Ps 14[13],2), jeżeli także przydzieleni nam aniołowie codziennie w dzień i w nocy przedstawiają Panu nasze uczynki, trzeba zatem, bracia, pilnować się każdej godziny, aby Pan, jak Prorok mówi w psalmie, nie ujrzał nas w jakiejś chwili zwróconych ku złu i bezużytecznych Dziś nas jeszcze oszczędza, bo jest łaskawy i oczekuje nawrócenia ku lepszemu, wówczas jednak musiałby w końcu powiedzieć: Ty to czynisz, a Ja mam milczeć? (Ps 50[49],21).Drugi stopień pokory: jeśli nie kochamy już własnej woli i nie znajdujemy przyjemności w wypełnianiu swoich pragnień, lecz czyny swoje stosujemy do słów Pana, który mówi: zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który mnie posłał (J 6,39).Jest też napisane: „Własna chęć ściąga na siebie karę, związanie [z cudzą wolą] zdobywa wieniec zwycięstwa stopień pokory: jeśli z miłości do Boga poddajemy się z całkowitym posłuszeństwem przełożonemu naśladując Pana, o którym mówi Apostoł: Stał się posłuszny aż do śmierci (Flp 2, 8).Czwarty stopień pokory: jeśli w sprawach trudnych i w przeciwnościach, a nawet doznając jakiejś krzywdy, zachowujemy w posłuszeństwie milczącą i świadomą cierpliwość, a znosząc wszystko nie słabniemy i nie odchodzimy, gdyż Pismo mówi: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 24,13), a w innym miejscu: Niech się twe serce umocni i wyczekuj Pana (Ps 27[26],14). Aby zaś wskazać, że ten, kto jest wierny, powinien znieść dla Pana wszystko, nawet najgorsze przeciwności, Pismo mówi w imieniu cierpiących: Lecz to przez wzgląd na Ciebie ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone (Ps 44[43],23). A cierpiący, bezpieczni w swojej ufności w zapłatę Bożą, dodają, pełni wesela: Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,37).Również w innym miejscu Pismo mówi: Albowiem Tyś nas doświadczył, Boże; badałeś nas ogniem, jak się bada srebro; wprowadziłeś nas w pułapkę; na grzbiet nasz włożyłeś ciężar (Ps 66[65],10—11). I aby pouczyć, że powinniśmy żyć pod władzą przełożonego, dodaje: Postawiłeś ludzi nad naszymi głowami (Ps 65,12 Wlg).W przeciwnościach i w niesprawiedliwości przez cierpliwość wypełniają tacy ludzie przykazania Pana: uderzeni w policzek nadstawiają drugi, zabierającemu tunikę oddają płaszcz, ze zmuszającym iść tysiąc kroków idą dwa tysiące, z Apostołem Pawłem znoszą fałszywych braci i błogosławią tych, którzy ich przeklinająPiąty stopień pokory: jeśli w pokornym wyznaniu wyjawiamy swojemu opatowi wszystkie złe myśli przychodzące do serca, lub złe czyny w ukryciu nas do tego Pismo mówiąc: Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu (Ps 37[36],5) oraz Wyznawajcie Panu, bo dobry, bo na wieki Jego miłosierdzie (Ps 106[105],1 Wlg). A Prorok dodaje jeszcze: Grzech mój Tobie wyznałem i nie ukryłem mej Wyznaję nieprawość moją Panu, a Tyś darował winę mego grzechu (Ps 32[31],5).Szósty stopień pokory: jeśli mnich zadowala się wszystkim, co tanie i ostatnie, a cokolwiek mu zlecono czynić, uważa siebie [zawsze] za sługę złego i niegodnego powtarzając z Prorokiem: Byłem nierozumny i nie pojmowałem: byłem przed Tobą jak juczne zwierzę. Lecz ja na zawsze będę z Tobą (Ps 73[72],22—23).Siódmy stopień pokory: jeżeli mnich nie tylko ustami wyznaje, że jest najpodlejszy i najsłabszy ze wszystkich, lecz jest o tym również najgłębiej przekonany, upokarza się i mówi z Prorokiem: Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzi i wzgarda pospólstwa; wywyższyłem się, zostałem upokorzony i zawstydzony (Ps 22[21],7; 88[87],16). A także na innym miejscu: Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś, bym się nauczył Twych ustaw (Ps 119[118],71).Ósmy stopień pokory: jeżeli mnich czyni to tylko, do czego zachęca go wspólna reguła klasztoru i przykłady stopień pokory: jeżeli mnich powstrzymuje język od mówienia, a zachowując milczenie, nie odzywa się nie pytany, 57 gdyż Pismo poucza, że nie uniknie się grzechu w gadulstwie (Prz 10,19) i że mąż gadatliwy nie znajdzie kierunku na ziemi (Ps 139,12 Wlg).Dziesiąty stopień pokory: jeżeli nie jest łatwy i skory do śmiechu, ponieważ zostało napisane: Głupi przy śmiechu podnosi swój głos (Syr 21,20).Jedenasty stopień pokory: jeżeli mnich, gdy nawet otworzy usta mówi powoli i bez śmiechu, pokornie i z powagą, niewiele, ale w sposób przemyślany i nie nazbyt krzykliwie, bo jest napisane: Mądry daje się poznać w kilku słowach stopień pokory: jeżeli mnich nie tylko w sercu, ale także w samej postawie okazuje zawsze pokorę oczom ludzi, a mianowicie w czasie Służby Bożej, w oratorium, w klasztorze, w ogrodzie, w podróży, na polu, czy gdziekolwiek indziej, bez względu na to, czy siedzi, chodzi, czy też stoi, zawsze niech ma spuszczoną głowę i oczy skierowane ku ziemi. Czuje się bowiem w każdej chwili winnym grzechów swoich i uważa, że już staje przed straszliwym Sądem. Powtarza też sobie zawsze w sercu to, co mówił ze spuszczonymi ku ziemi oczami ów ewangeliczny celnik: Panie, ja grzeszny, nie jestem godzien podnieść oczu moich ku niebu; a także z Prorokiem: Schylony jestem i poniżony ciągle (Ps 38[37],7—9; Ps 119[118],107).Przeszedłszy wszystkie owe stopnie pokory, mnich dojdzie wkrótce do tej miłości Boga, która, jako doskonała, usuwa precz lęk (1 J 4,18). 68 I co poprzednio tylko z obawy wypełniał, tego wszystkiego będzie teraz przestrzegał bez żadnego trudu, z przyzwyczajenia, niejako w sposób naturalny, już nie ze strachu przed piekłem, lecz z miłości do Chrystusa, bo nawykł już do dobrego i znajduje radość w cnocie. Oto, co przez Ducha Świętego zechce Pan objawić łaskawie w słudze swoim oczyszczonym z błędów i
O stopniach pokory o pychy, św. Bernard z Clairvaux Św. Bernard z Clairvaux – O stopniach pychy (3 z 19) By Traditio et Fides 19 lutego, 2019 Posłuchaj Osobisty pogląd Bernarda o buncie Serafina (1 z 3) 31. Również i ty, „pieczęci podobieństwa” (Ez 28, 11-13), umieszczony zostałeś nie mówię w raju, ale w rozkoszach raju Bożego. Czegóż jeszcze chcesz szukać? Pełen mądrości i promieniujący pięknem, nie szukaj rzeczy za wysokich dla ciebie, a potężniejszych nie dociekaj (por. Syr 3, 22). Pozostań na tym, czym jesteś, abyś nie upadł niżej, sięgając po rzeczy wyższe i wspanialsze od ciebie. Dlaczego więc zerkasz ku północy (por. Iz 14, 13)? Już cię widzę, jak z nadmierną ciekawością spoglądasz na niedosięgłe dla ciebie wysokości. „Wywyższę — mówisz — stolicę moją w stronach północnych”. Podczas gdy inni mieszkańcy nieba stoją, ty sam usiłujesz siedzieć, zakłócasz bratnią zgodę oraz pokój całej ojczyzny niebieskiej, a nawet o tyle, ile jest go w tobie, pokój Trójcy Świętej. Dokąd to, nędzniku, prowadzi cię twoja ciekawość? W niepojętym zuchwalstwie gorszysz współobywateli królestwa niebieskiego i znieważasz samego Króla. „Tysiąc tysięcy służy Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stoi przed Nim” (Dn 7, 10), tam, gdzie nikt nie siedzi, prócz Tego, który ma tron nad Cherubinami, a służą Mu wszyscy. Ty zaś wynosisz się nad wszystkich, szukasz i dociekasz, sam nie wiem czego, i usiłujesz budować dla siebie tron niebieski, aby być podobnym Najwyższemu. W jakim celu? W czym pokładając nadzieję? Zmierz, szaleńcze, swe siły, rozważ koniec, wymyśl sposób! Najwyższy wie, czy nie wie, na co się ważysz? Chce, czy nie chce tego? Bo jakże Ten, którego wola jest najwznioślejsza i rozum najdoskonalszy, mógłby chcieć zła, jakie knujesz, albo mógł o nim nie wiedzieć? Może myślisz, że wprawdzie sprzeciwia się złu i wie o nim, lecz nie może mu przeszkodzić? Ale chyba nie wątpisz, że zostałeś stworzony? Nie sądzę zatem, że mógłbyś powątpiewać we wszechwiedzę, wszechmoc i dobroć Stwórcy, który zechciał z nicości powołać cię do życia, i to tak pięknego, tak zachwycającego. Jak możesz myśleć, ze Bóg zgodziłby się na coś, co sprzeciwia się Jego woli, a co mógłby oddalić? A może widzieć mam, jak spełnia się w tobie, a w każdym razie bierze od ciebie początek to przysłowie, które po tobie i za twoją sprawą przyjmie się w świecie wśród twoich naśladowców: „Pan, który nie sprawuje władzy, wychowuje sobie buntowników” (por. Prz 29, 21). Czy oko twe gorszy się, że Pan jest dobry? A że z jego dobroci niegodziwie uczysz się dufności, stajesz się wobec Jego wiedzy bezwstydny i wobec Jego potęgi zuchwały! 32. Oto, niegodziwcze, twoja myśl, oto nieprawość, którą obmyślasz w łożu swym: „Czy Bóg chciałby zniszczyć własne dzieło? Wiem wprawdzie, że przed Nim nic się nie skryje, najmniejsza myśl moja, ponieważ jest Bogiem. I nie podobają Mu się moje myśli, gdyż jest prawy. A nawet gdyby chciał tego, nie uniknę Jego karzącej ręki, ponieważ jest potężny. Czy jednak mam się lękać? Nie! Jeżeli bowiem jest dobry i nie może Mu się podobać zło we mnie, to tym bardziej w Nim samym. Zło we mnie polega na usiłowaniu czegoś przeciwnego Jego woli; zło w Nim objawiłoby się zemstą. Tak więc, nawet gdybym zawinił wobec Niego — On nie chciałby i nie mógłby się mścić, tak jak nie chce i nie może wyrzec się swej dobroci”. Nędzniku, siebie oszukujesz, siebie samego okłamujesz, a nie Boga! Siebie — powtarzam — oszukujesz! „Sobie kłamie nieprawość” (por. Ps 26, 12), nie Bogu. Wprawdzie postępujesz chytrze, ale On wszystko widzi. Nie Boga więc, a siebie zwodzisz. A ponieważ posługujesz się wielką jego względem ciebie dobrocią, aby obmyślać przeciwko Niemu najwstrętniejsze zło, słusznie swoją nieprawością ściągasz na siebie jego wrogość. Jakaż bowiem może być większa nieprawość nad tę, że gardzisz Stwórcą z tego względu, dla którego winieneś Go jak najbardziej miłować? Jakiż grzech może być porównany z tym, że wierząc w Jego potęgę, która cię stworzyła i może cię zniszczyć, liczysz na Jego nadzwyczajną dobroć i spodziewasz się po niej, że nie zechce się mścić, choć mógłby? Tak więc za dobro odpłacasz się złością, a za miłość nienawiścią. Related Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników. Podobne Rodzinna miesięczna Do 6 osób Rodzinna roczna Do 6 osób Przelewem Przelewem za 3 Miesiące Indywidualna 90,00 zł Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora Subskrybuj Przelewem za 6 Miesiący Indywidualna 180,00 zł Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora Subskrybuj Przelewem za 12 Miesięcy Indywidualna 330,00 zł Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora Subskrybuj
Co ciekawe, według tego świętego opata i Doktora Kościoła z XII wieku każdy stopień pychy może stać się stopniem pokory. W jaki sposób?Wszyscy znamy powiedzenie, że „ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. Mało kto jednak wie, że przysłowie to ma związek z pierwszym traktatem mistycznym św. Bernarda z Clairvaux. Ten cysterski mnich w 1124 r. napisał bowiem „Księgę o stopniach pokory i pychy”. Pierwszym z tych stopni jest właśnie ciekawość… Wyliczmy tu je stopni pychy według św. Bernarda:Za kogoś, kto jest na którymś ze stopni pychy, nasz święty poleca się oczywiście modlić. Aby, gdy już się opamięta, znalazł się na odpowiednim stopniu pokory. Według Bernarda bowiem każdy stopień pychy może stać się stopniem pokory. Będzie tak wtedy, gdy zamiast ulegać np. nałogowi grzeszenia, człowiek go w sobie rozpozna i zacznie z nim takim przypadku 12 stopień pychy stanie się 1. stopniem pokory. „Podobnie 11. będzie drugim. 10 – trzecim. 9 – czwartym. 8 – piątym. 7 – szóstym. 6 – siódmym. 5 – ósmym. 4 – dziewiątym. 3 – dziesiątym. 2 – jedenastym. 1 – dwunastym”.Cytaty pochodzą z „Księgi o stopniach pokory i pychy” przetłumaczonej przez S. Kiełtykę i zamieszczonej w książce „O miłowaniu Boga i inne traktaty”, Poznań także:Pięć praktycznych wskazówek wychowawczych od rodziców św. TereskiCzytaj także:Świętość na opak, czyli o drodze dla niedoskonałychCzytaj także:Św. Antoni Zaccaria: Pierwszy kanonizowany lekarz i jego recepta na świętość
św bernard z clairvaux o stopniach pokory i pychy